


.
.
.
W ostatnim czasie na świecie, ale również i w naszym kraju - notuje się wciąż narastające zainteresowanie inwestowaniem w alternatywne dziedziny - takie jak: malarstwo, autografy,DOMENY czy rzeźba. Nie byłoby to niczym dziwnym gdyby nie to, że obecne zainteresowania inwestorów skierowane są wyraźnie na sztukę współczesną. Nie jest więc zaskakujące, że ceny jakie osiągają obecnie tworzone prace (oczywiście nie wszystkie) przekraczają wszystkie znane do tej pory pułapy, czego znakomitym przykładem były ostatnie licytacje w znanych światowych domach aukcyjnych - takich jak Christie's czy Sotheby's, gdzie prace malarzy z lat 50-tych dorównały wreszcie cenom "starych mistrzów", a nawet je przekroczyły ( mam na myśli obraz F. Bacona z 1956, który "poszedł" za 27 milionów USD )
Kto nakręca ten interes w Polsce? Najczęściej są to ludzie w wieku od 30 - 55 lat, którzy już próbowali giełdy oraz podobnych instrumentów i doszli do wniosku, że są one zbyt frustrujące i stracić łatwiej, niż zarobić. Natomiast kupowanie obrazów dostarcza tyle samo wrażeń, a i z finansowego punktu widzenia jest wielce interesujące, bowiem wzrost cen wynosi tutaj od 50 - 200% rocznie. Mówię tu oczywiście o młodej sztuce, którą na razie lekceważą krytycy i udają, że jej nie ma. Jednak ona jest i przeżywa swój złoty wiek. Problemem dzisiaj nie jest to, komu sprzedać, ale to, co sprzedać. Bowiem pozyskanie atrakcyjnego obrazu jest dziś znacznie trudniejsze, niż znalezienie kupca. Dowodem na to jest to, że bardzo trudno jest nam namówić naszych klientów, aby już wystawiali zakupione prace. Oni wolą jeszcze poczekać i pewnie mają rację. Nie mniej pojawiła się ostatnio nowa klasa kolekcjonerów - inwestorów, wywodząca się z polaków zamieszkałych w innych krajach, niż Polska. Może więc z Nimi stworzymy tu platformę złożoną z Partnerskich Kolekcji - na której będzie można wystawiać prace polskich artystów, choć prace te w rzeczywistości niestety będą znajdowały się zagranicą.
Młoda sztuka, to sztuka dla ludzi, którzy chcą mieć własne zdanie i zawierzają własnemu gustowi. Do tej pory jej nabywcami byli niemal wyłącznie cudzoziemcy. Jednak mniej więcej od trzech lat pojawiła się nowa klasa polskich kolekcjonerów, którzy co prawda nie płacą więcej niż cudzoziemcy, ale mają tę przewagę, że mieszkają w Polsce lub stąd pochodzą. Tak się składa, że niemal każdy marszand jest swego rodzaju patriotą ( nawet jeśli nim nie jest ) i woli sprzedać obraz polskiego malarza - polskiemu kolekcjonerowi. No cóż, pewnie nie będzie tak zawsze, ale na razie tak jest. Jest to swego rodzaju premia dla tych, którzy jako pierwsi zdecydowali wolne pieniądze przeznaczać na młodą sztukę. Na pytanie - czy są to "Inewstycje dla milionerów" odpowiedź brzmi - zdecydownie, nie. Aby nie być gołosłownym przyjrzyjmy się nieco faktom:
1. Obraz Meeshell - kupiony za 5 tyś. złotych w 2004 roku - sprzedano w tym roku za 25 000 USD i nie jest to jedyna taka transakcja tej artystki.
2. Obrazy Eryka - sprzedane przez nas po 5 tyś. złotych w 2006 r. - dzisiaj otrzymują propozycje kupna w okolicach od 15 - 80 tyś. złotych
3. Autografy: Neila Armstronga, noblistów, prezydentów czy znanych pisarzy i aktorów - otrzymane kiedyś za darmo lub niewielkie pieniądze - dzisiaj osiągają astronomiczne ceny ( czytaj tutaj )
4. Jednak największą zyskowność mają obecnie domeny- patrz: www.platynowa-domena.pl
Banki, które oczywiście zajmują się Art investing' iem - przeznaczają tylko 30% kapitału na malarstwo klasyczne, a resztę na sztukę wspólczesną. Wiele z nich doradza swoim klientom ( m.in. szwajcarski bank UBS, Noble Bank i wiele innych), aby swoje wolne pieniądze inwestowali w sztukę - głównie współczesną. Bankier z UPS ( Dr Schweizer ) radzi swoim klientom tak:
(cytat).....Pierwsza i najważniejsza zasada – kupuj to, co ci się podoba.
Gdy dzieło sztuki przejdzie ten test, musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest to praca innowacyjna ? To samo dotyczy samego artysty, jego oryginalności. Jeśli artysta jest innowacyjny, a praca dobra – zostaje trzecia część testu, gdzie musimy odpowiedzieć sobie na pytanie – czy ten artysta, albo jeszcze lepiej, czy to dzieło, przejdzie próbę czasu, co z nim będzie za 10-20 lat.
Myślę, że warto zachować w pamięci te rady podczas odwiedzania galerii.
Art investing - to obecnie jeden z najprzyjemniejszych sposobów na wydawanie pieniędzy - mówi poznański biznesmen i kolekcjoner sztuki. Dostarcza wiele emocji, bo jest nieprzewidywalny, ale gwarantuje estetyczną przyjemność. Poza tym, tylko w tym przypadku traci się i zyskuje w dobrym stylu. Jaka jest recepta na największy zysk w tego rodzaju inwestycjach? i czy w ogóle można go przewidzieć? Rady ekspertów są takie:
- należy znaleźć artystę, który nie jest dostatecznie znany, ale już wzbudził zainteresowanie kolekcjonerów - najlepiej zagranicznych ( w naszym przypadku na pewno są to: Eryk, Meeshell i wschodząca gwiazda Weronika Błażejczyk )
- inwestorzy, którym brak wiedzy w tej sferze, powinni zainteresować się zakupami fotografii, mebli, złotych monet i autografów - wartość takich dzieł łatwiej szacować, niż w przypadku obrazów i rzeźb.
- kupuj tylko to, co tobie się podoba. Jeśli inwestycja nie okaże się rentowna, pozostanie przyjemność posiadania pięknego obrazu.
Zostawiamy więc Państwa z tymi informacjami i życzymy Wszystkim zainteresowanym udanych transakcji
.